HUMOR Z UBEZPIECZEŃ

(autentyczne wyjaśnienia kierowców)

W szybkim tempie zbliżał się do mnie słup telegraficzny. Zaczęłam jechać zygzakiem, ale i tak słup trafił mnie, uszkadzając chłodnicę.


Wracając do domu skręciłem omyłkowo we wjazd do innego domu i uderzyłem w drzewo, którego u mnie w tym miejscu nie ma.

Przejeździłem 40 lat i ze zmęczenia zasnąłem za kierownicą.

Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek, w małym samochodzie z dużą buzią.

Z początku powiedziałem policji, że nic mi się nie stało, ale jak zdjąłem kapelusz, zobaczyłem, że mam wgniecioną czaszkę.



Na skrzyżowaniu niespodziewanie dostałem ataku daltonizmu.



Jechałem stromą uliczką do tyłu, przewróciłem murek i uszkodziłem pawilon. Nie mogłem sobie po prostu przypomnieć, gdzie jest pedał.


Zdałem sobie sprawę, że może być nieciekawie. Golf jedzie nam w maskę. Spojrzałem na zegarek - była 7:05.



Nagle znikąd pojawił się niewidoczny samochód, uderzył w mój samochód, po czym zniknął.